Monday, December 21, 2009

Historyjka: Szescioletni chlopiec mieszkal w Rochester z rodzicami i siostrzyczka. Dziewczynka urodzila sie bardzo chora. Miala trzy lata, gdy rodzice zapytli chlopca, czy oddalby dla niej 'krew, bez ktorej ona nie moglaby dalej zyc'. Chlopiec zgodzil sie bez wahania. Po kilku dniach lekarze z uniwersyteckiej kliniki przeprowadzili transfuzje bezposrednia. Chlopiec lezal obok siostrzyczki i z jego zyl przetaczano krew do jej zyl.
W pewnym momencie, gdy transfuzja w odczuciu chlopca trwala zbyt dlugo, zapytal lekarza: 'Czy tak sie umiera?'.
Lekarz nadzorujacy tfansfuzje nie wiedzial, co odpowiedziec. Po chwili rozmowy wyszlo na jaw, ze chlopiec nie zrozumial do konca swoich rodzicow. Myslal, ze musi oddac cala swoja krew i umrzec, aby mogla zyc jego siostra.
Nie potrafie opanowac leku, gdy pytam siebie, czy ja bylbym w stanie zrobic cos takiego dla kogokolwiek. Czasami prawdziwa milosc ujawnia sie dopiero wtedy, gdy nie wszystko do konca sie rozumie...J.L.Wisniewski

No comments:

Post a Comment