Slub Olgi i Kamila. Po raz pierwszy mialam okazje uczestniczyc w przygotowaniach, uroczystosci slubnej i zabawie weselnej od kuchni jako 'przyboczny fotograf (dzieki Kamil :)). Mialam zrobic tylko kilka dodatkowych zdjec, jednak okazalo sie, ze ustrzelilam niecale...1 000 ;). Nie nalezy sie sugerowac liczba, gdyz jak wiadomo ostatecznie zostaje tylko kilka.Musze dodac, ze zdjecia wykonywane byly dwoma obiektywami BEZ lampy blyskowej (dlatego wybaczcie jakosc).
Po moich refleksjach na temat fotografii slubnej moge stwierdzic, ze jest to niesamowicie trudna praca. Emocje jakie towarzysza Panstwu Mlodym sa nie do opisania i tak naprawde tylko ulamki sekund decyduja o tym, jakie beda zdjecia. Czasami sie udaje, czasami niestety nie. Ale wierze, ze praktyka czyni mistrza :).


No comments:
Post a Comment